Ja nie wiem co oni robili na tym Podkarpaciu i w zasadzie nie chcę wiedzieć. Ale coś jest na rzeczy skoro policja pod zakaz prowadzi co chwilę karawanę ukraińskich ciężarówek na przejście osobowe, tak aby objechać protest. Skandal to niedomówienie w tym wypadku. Korczowa pracuje prawie normalnie… To ostatnie dni; Zła Artystyczna Nerka; Oszust uderza ponownie; Szukam kolegi, NIE może być wściekły; Nie, jednak nie; Kategorie. 33 1/3 RP (17) Ale głupi ci Rzymianie (114) Autobiografia (259) BDSM (5) Będąc młodym autorem (22) Choroba dwubiegunowa (63) Chwila muzyki (22) Depresja (30) Fałszywy nordyk opowiada (5) Holender (34 Witam, postaram się w skrócie napisać o moim związku, bo już sam nie wiem czy to normalne. Jestem z dziewczyną już 3 lata, wynajmuje sam mieszkanie przez cały okres związku, przyjeżdża do mnie na dwie noce w tygodniu, ona nie chce się wprowadzić tłumaczy się po prostu tym że ma dobry kontakst z rodzicami i dobrze się jej z nimi mieszka, oboje mamy po 25 lat. Nie ma tu sądu kapturowego nad Hollywood, nie ma też przesadnego zachwytu Fabryką Snów. Cousins jest wszystkożerny, poszukując – jak sam go nazywa – goryla innowacji, który popycha kino do przodu, przywołuje na przykład w ostatniej części równocześnie „Avatara” Camerona i „Rosyjską arkę” Sokurowa. Sławomir Cenckiewicz: Po co im ten Mackiewicz, to sam nie wiem! Wojciech Mucha. 31 stycznia 2022, 8:48 bym nosa w te sprawy nie wkładał. Z Mackiewiczem było inaczej w tym sensie, że Sam nie wiem, co się ze mną stało. Coś tak dziwnego. Powiedzcie mi, dlaczego. Dziś wszystko urok ma. I nie wiem sam, jak to się stało. Że twoje oczy. Nie dają spać mi w nocy. Nie dają żyć za dnia. I nie chcę skarbów na ziemi, słońca, ni gwiazd na niebie. Za4g. Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź 1 2017-03-19 03:43:25 Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Temat: Już nie wiem co zrobić. Nie daje wiem sama czego oczekuję po tym poście. Może chce się wygadać, może potrzebuje zeby ktos w koncu mną potrzasnal. Potrzebuję pomocy. Byłam z chłopakiem 3 lata, znaliśmy się ponad 4. To była pierwsza, prawdziwa milosc. Zamieszkalismy razem od ponad pół roku. Zawsze byłam przy nim, zawsze go wspieralam. Kiedy zmarl jego ojciec byłam przy nim, był sam jego rodziny nie było w kraju, wyjechalam z nim na pogrzeb, prawie zawaliłam własną maturę bo nie miałam praktycznie ani jednego dnia żeby się przygotować. Kochałam go jak nigdy nikogo. Od jakiegoś czasu zaczęło się między nami psuć. Doszły obowiązki, jakieś drobne spory. Ja miałam tyle na głowie... kłopoty w pracy, egzaminy na studiach, problemy ze zdrowiem, kłopoty mojej mamy, ojciec znowu bardzo mnie zranił, olal mnie totalnie mimo ze dałam mu szansę. Czułam się bardzo źle, potrzebowałam wsparcia i pomocy, w koncu przestalam to dusic w sobie. Powiedzialam mu o wszystkim jak bardzo zle sie czuje, ze czasem nie mam sily wstac z lozka. Porozmawialismy on sie poplakal, powoedzial ze jego tez to odrobine przytlczyło ale ze kocha mnie , ze boi się ze to ja go zostawię, że damy radę. Dwa dni później... zostawil mnie. Nawet właściwie się nie pokocilismy,poszło o głupotę, krótka wymiana zdań na msg. Wrócił milczał, po chwili stwierdził ze się rozstajemy. Byłam tak zmęczona całym życiem ze zdołałam tylko przeblagać go żeby mi to chociaż spróbował wyjaśnić, ze przecież dwa dni temu mówił że mnie kocha, ze mimo ze jest ciężko potrzebuje go teraz. Powiedział mi tyle strasznych rzeczy... ze już nie czuję tego co kiedyś, ze on nie potrafi wytłumaczyć czemu tak mówił, ze jestem dla niego za dojrzałą, ze on chce się bawić, śmiać, ze chyba mnie oszukiwał, ze denerwuje go juz we mnie wszystko. Po tych kilku zdaniach wyszedł i nie noc. Na drugi dzień pod moją nieobecność zabrał rzeczy, zapomniał jednej ważnej i tylko dlatego na drugi dzień musiał przyjechać, kumpla ale się nie zgodzilam. Próbowałam go przekonac, widziałam że jest mu ciężko płakał. Myślałam ze coś przemysli... Ale to co robi teraz... po miesiacu koleżanka widziała go z inną laską, co chwila na fb bombarduje fotkami jak to się świetnie bawi, a ja siedze i placze. Mimo ze traktowal mnie zle, byl zimny, nieczuly, dziecinny nie mogłam na niego liczyć... To tak boli. Ze zostawil mnie w takiej chwili. Tak bardzo go potrzebowałam... gdy on miał zły czas ja zostawiłam wszystko i siedziałam przy nim, nie spalam po nocach. A gdy ja go tak bardzo potrzebowałam... on mnie zostawil. Minęły już 2 miesiące a ze mna jest tylko gorzej. Nic mi nie pomaga. Próbowałam wychodzić, biegać, zatopić się w pracy...nic. I to że na każdym kroku pokazuje jak świetnie się bawi. Wie jak bardzo mnie to rani. Mimo ze wiem ze ten związek był toksyczny tak bardzo się od niego uzaleznilam ze nie mogę wytrzymać bez niego. Ciągle płacze,schudłam 8 kg., nic nie jem, ze stresu nie wychodzę z toalety. Wiem że to nie jest ktoś z kim mogłabym być szczęśliwa, ze to niedojrzaly egoista, ale mimo to... niedaje już rady. Przestaje mieć siłę. Dziękuję za każdą odpowiedź. 2 Odpowiedź przez authority 2017-03-19 05:32:48 Ostatnio edytowany przez authority (2017-03-19 05:42:32) authority Net-facet Nieaktywny Zawód: właściciel małej firmy Zarejestrowany: 2016-09-02 Posty: 1,517 Wiek: grubo po 30-stce Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Zdanie klucz "ze jestem dla niego za dojrzałą, ze on chce się bawić, śmiać, ze chyba mnie oszukiwał, ze denerwuje go juz we mnie wszystko. Po tych kilku zdaniach wyszedł i nie noc."Trzeba ci dać mocnego kopa (w przenośni) byś go olała ciepłym moczem. Trafił ci się za przeproszeniem niedojrzały przerośnięty bachor o bardzo niskiej własnej samoocenie. On tylko szukał pretekstu by od ciebie odejść pewnie już dawno przyprawiał ci rogi. Takie sorry kolejny raz powiem za przeproszeniem pustaki szuka(nie po czesku) podobnej osoby do siebie takiej co woli łubudubu disco dance, stadiony, flagi, race, dopalacze, nowe dupy od normalnego życia. W imię własnej zasady "Kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej" czyje słowa sami poszukajcie ja tu nie mieszam się do polityki ja tu tylko sprzątam... "Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"Tadeusz Kościuszko"Religia jest dla ludzi bez rozumu"Józef Piłsudski 3 Odpowiedź przez Malutkaaa 2017-03-19 08:29:59 Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. authority napisał/a:Zdanie klucz "ze jestem dla niego za dojrzałą, ze on chce się bawić, śmiać, ze chyba mnie oszukiwał, ze denerwuje go juz we mnie wszystko. Po tych kilku zdaniach wyszedł i nie noc."Trzeba ci dać mocnego kopa (w przenośni) byś go olała ciepłym moczem. Trafił ci się za przeproszeniem niedojrzały przerośnięty bachor o bardzo niskiej własnej samoocenie. On tylko szukał pretekstu by od ciebie odejść pewnie już dawno przyprawiał ci rogi. Takie sorry kolejny raz powiem za przeproszeniem pustaki szuka(nie po czesku) podobnej osoby do siebie takiej co woli łubudubu disco dance, stadiony, flagi, race, dopalacze, nowe dupy od normalnego życia. W imię własnej zasady "Kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej" czyje słowa sami poszukajcie ja tu nie mieszam się do polityki ja tu tylko sprzątam...Dziękuję bardzo za odpowiedź. Wczoraj dosłownie chwilę kiedy dodałam tego posta i poczułam się lepiej co? Kolejne zdjęcie jak to nie jest świetnie i jaka zabawa. Już nie wytrzymałam tak mnie to szarpnelo ze spalam 2 godziny. Tak bardzo go kochałam i ufalam mu a on to zdeptal, chyba dlatego tak reaguje. On zawsze był niedojrzaly, musiałam go ciągnąć za sobą za rękę ale kiedy ktoś jest zakochany... Z jednej strony wiem, ze zrobił mi przysługę ale sama się bo nie tylko przeżywam to psychicznie ale i fizycznie. Muszę z wami pogadać bo zwariuje. Jeszcze raz dzięki. 4 Odpowiedź przez ASchie 2017-03-19 09:28:14 ASchie Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-18 Posty: 13 Wiek: 41 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje mi ciebie, bo zmarnowalas kupe energii na kogos kto okazal sie szczeniakiem. Wyciagnij z tego wnioski i potraktuj jako bardzo dobra rade na przyszlosc. Szkoda tylko, ze uczucia jakie zywimy do niektorych osob w naszym zyciu sa czasem tak paskudnie wykorzystywane. Jestes mloda, zycie przed toba. Uczuc nie da sie kontrolowac, ale co mozna zrobic? Gdy sie znow Kiedys zakochasz, postaraj sie czasem rzucic okiem na swoj zwiazek z dystansem. Czasami widzi sie wtedy czy to idzie w dobym cie bardzo cieplo, ty dasz sobie rade:) 5 Odpowiedź przez 2017-03-19 09:47:49 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-02-05 Posty: 3,371 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. No tak to jest jak się źle trafi albo na czas nie połapie się w sytuacji, i pozwoli rozwijać się uczuciu, no cóż - usłyszłam : nie Ty pierwsza i nie Ty ostatnia - jest spora garstka ludzi borykających się z takimi sprawami - i żyją po przecierpianym czasie - bardzo fajnie - jesteś w tej też są :- wiesz już że to dzieciak- wiesz że zachowuje sie bez empatii- schudłaś - wartośc dodana - myśli Ci się ciężko ale sprawiasz wrażenie osoby głęboko zranionej ale nie głupiej i nie bezwolnej Czyli : co nie zabije (a nie zabije - jeszcze przytyjesz ) to do góry, nie obserwować faceta bo to strata czasu, aktywność osobista i kontakty poza grupą gdzie on sie obraca - pogoda wraca... dobrze będzie I na przyszłość - już coś o sobie wiesz a wiedzieć będziesz więcej jak tylko ogarniesz i ten problem 6 Odpowiedź przez Tadeo1992 2017-03-19 10:26:14 Tadeo1992 Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-12 Posty: 49 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Witaj, Czym więcej przeglądam to forum tym więcej historii jest podobnych do mojej, jak pisałaś, że facet stwierdził, że chce się bawić itp itd to normalnie jak bym czytał siebie. W moim przypadku jest bardzo podobnie, chciałem żeby moja ex wprowadziła się do mnie, ale możliwe to było dopiero po ukończeniu przez nią studiów. W zasadzie to pomyślałem, że to dobry moment by się "dotrzeć", będzie przyjeżdżała co drugi weekend i zobaczy, że nie szukam "kury domowej" i również potrafię sprzątać, prać czy robić sniadanka a nie tylko kanapa, mecz i piwo. I koniec końców za swoją dojrzałość dostałem kopa w tyłek (w zasadzie Ty również) i widziałem, że ona nie chce ustabilizować się, że może boi się..? Nie naciskałem.. Czy jest jakaś recepta na Twój ból? Oczy,że nie ma.. Tutaj najważniejsza jest psychika i musisz sobie z tym poradzić, doskonale Cię rozumiem, wracasz do pustego domu i każdy kąt sprawia,że chce Ci się płakać. Z tego co mi się wydaje to masz lekko zaburzoną samoocenę, ale właśnie powinnaś być pewna siebie, wiesz ilu facetów szuka takiej kobiety jak Ty? A ten Twój były..? No będzie chodził na dyskoteki, na piwko, ale ile tak można? W końcu kiedyś nadejdzie dzień,że postanowi się ustabilizować i jestem pewien w 100%, że będzie żałował iż Cię stracił.. Koleżanko, głowa do góry. Coraz częściej dochodzi do mnie, że ludzie młodzi, którzy lubią stabilizację są na wagę złota a więc nie masz czego się martwić, pod żadnym pozorem nie myśl, że Ty straciłaś, niech on to pomyśli! 7 Odpowiedź przez ósemka 2017-03-19 10:57:58 ósemka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-05 Posty: 2,359 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Malutka, chłopak zrobił ci przysługę, że odszedł. Ty choć widząc, że w tym związku jesteś stroną bardziej zaangażowaną sama decyzji raczej byś nie podjęła. Trwałabyś w tym swoim bagienku, płacząc i próbując zasłużyć sobie na jego "miłość". Najprawdopodobniej z czasem trwania tego związku pojawiłaby się u was dysproporcja i rozwinęła relacja zależna, w której Ty zrezygnowałabyś ze swoich potrzeb, na rzecz jego. A tak uwolniłaś się od wiecznego dziecka i imprezowicza. Możliwe, ze decyzja o wspólnym zamieszkaniu była decydującą o rozstaniu - zrobiło się poważnie, przerosły go kłopoty i uciekł. Ot, taki twój bohater - zastanów się czy warto tracić czas i energię dla kogoś tak nieodpowiedzialnego! 8 Odpowiedź przez On-WuWuA-83 2017-03-19 11:14:59 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-03-19 11:16:07) On-WuWuA-83 Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-04-19 Posty: 2,032 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. authority napisał/a: Takie sorry kolejny raz powiem za przeproszeniem pustaki szuka(nie po czesku) podobnej osoby do siebie takiej co woli łubudubu disco dance, stadiony, flagi, race, dopalacze, nowe dupy od normalnego życiaSpokojnie bo dostaniesz rozwolnienia od nadmiaru emocji XDJa się śmieje z tych określeń - niedojrzały, szczeniak itp. Ten kto jest zdolny do podejmowania decyzji jest normalnie funkcjonującą osobą. A, że te decyzje są dobre tylko dla niego to inna rzecz. Właśnie dojrzałość polega na podejmowaniu trudnych decyzji. Jeżeli nie czuł się w 100% dobrze z autorką to chyba lepiej jak powiedział autorce o tym aniżeli miałby ją oszukać albo oszukiwać dłużej? Właściwie to po co go obserwujesz? On właśnie teraz żyje, chodzi na disco, chodzi na mecze, odpala race. Widocznie wcześniej tego nie mógł robić (żyć) i to mu przeszkadzało a ciebie to boli. Zablokować wszędzie gdzie się da i zająć się sobą. Pseudo: WuWuś 63463780 9 Odpowiedź przez Monoceros 2017-03-19 11:33:55 Monoceros Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-03-13 Posty: 3,147 Wiek: XXX Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Mimo ze traktowal mnie zle, byl zimny, nieczuly, dziecinny nie mogłam na niego liczyć...To po co Ci on? Skoro nie mogłaś na niego liczyć i był zimny? Przecież w związku chodzi o coś odwrotnego, nie?A wiesz czemu nie możesz się uwolnić? Bo nie chcesz. Nie pozwalasz sobie na uzdrowienie, tylko szukasz o nim informacji, pewnie pytasz znajomych, wchodzisz na fb czy gdzieś. No to jeśli ty się zmuszasz do tego, żeby go ciągle oglądać, myśleć o nim, to jak ma ci przejść? Wywal go ze znajomych, zablokuj go, żebyś nie widziała jego postów, wykasuj wszystkie numery, przestań patrzeć co on robi, wyrzuć go z głowy, to i z serca zastanów się, po co on ci był potrzebny?On wyraźnie nie miał ochoty zajmować się tobą. Póki było łatwo i przyjemnie, to sobie z tobą był, ale nie zależy mu na tobie na tyle, żeby razem z tobą zmierzyć się z trudnościami. Wykorzystał twoje wsparcie, gdy było mu ciężko, ale sam nie ma ochoty tego robić. A więc niech spada, a ty znajdź kogoś, kto będzie warty twojej troski i odwdzięczy się tym samym. If you can be anything, be kind. 10 Odpowiedź przez authority 2017-03-19 18:33:37 Ostatnio edytowany przez authority (2017-03-19 20:05:00) authority Net-facet Nieaktywny Zawód: właściciel małej firmy Zarejestrowany: 2016-09-02 Posty: 1,517 Wiek: grubo po 30-stce Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. On-WuWuA-83 napisał/a:authority napisał/a: Takie sorry kolejny raz powiem za przeproszeniem pustaki szuka(nie po czesku) podobnej osoby do siebie takiej co woli łubudubu disco dance, stadiony, flagi, race, dopalacze, nowe dupy od normalnego życiaSpokojnie bo dostaniesz rozwolnienia od nadmiaru emocji XDJa się śmieje z tych określeń - niedojrzały, szczeniak itp. Ten kto jest zdolny do podejmowania decyzji jest normalnie funkcjonującą osobą. A, że te decyzje są dobre tylko dla niego to inna rzecz. Właśnie dojrzałość polega na podejmowaniu trudnych decyzji. Jeżeli nie czuł się w 100% dobrze z autorką to chyba lepiej jak powiedział autorce o tym aniżeli miałby ją oszukać albo oszukiwać dłużej? Właściwie to po co go obserwujesz? On właśnie teraz żyje, chodzi na disco, chodzi na mecze, odpala race. Widocznie wcześniej tego nie mógł robić (żyć) i to mu przeszkadzało a ciebie to boli. Zablokować wszędzie gdzie się da i zająć się w niczym nie pomagasz autorce. to pierwsza sprawa druga fakt na plus iż zakończył ale mógł to dawno zakończyć bo z czego widać oszustwo musiało długo trwać. "Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"Tadeusz Kościuszko"Religia jest dla ludzi bez rozumu"Józef Piłsudski 11 Odpowiedź przez josz 2017-03-19 19:53:59 josz Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2014-12-14 Posty: 4,533 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje przestań śledzić jego poczynania na Fb, nie szukaj informacji o nim, po co się dobijasz?Przynajmniej tyle zrób dla chce powtarzac tego, co zostało tu wcześniej napisane, ale naprawde, on wyświadczył Ci przysługę swoim odejściem, nie masz kogo żałować i po kim płakać. 12 Odpowiedź przez Markuss88 2017-03-19 22:14:00 Markuss88 Net-facet Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-02-18 Posty: 344 Wiek: 30 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje co może Ciebie jeszcze spotkać to chęć powrotu ze strony EX'a. Niestety nadejdzie taki czas, że jak się wyszaleje to na CHWILĘ zachce mu się tego czego akurat nie ma , czyli Ciebie. I zacznie się jazda bez trzymanki w stylu "ja się zmienię","tęsknię, kocham, żałuję". Nie daj się na to nabrać tylko twardo stąpaj po ziemii, bo cuda to tylko w Biblii się działy. Zajmij się sobą ( hobby,pasja,siłownia) i uwierz mi wyjście z domu jest najlepsza metodą do "zregenerowania" się po toksycznym związku. Nie oglądaj na FB co robi, zablokuj jego konto. Wyjdz do ludzi nawet na spacer, ważne aby w przysłowiowych czterech ścianach nie siedzieć samemu. Czas leczy rany, powie Ci każdy kto już przerabiał tematy eksów. Powodzenia 13 Odpowiedź przez Malutkaaa 2017-03-20 09:19:50 Ostatnio edytowany przez Malutkaaa (2017-03-20 09:21:47) Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Bardzo dziękuję wszystkim z odpowiedź. :*On-WuWuA-83 napisał/a: Właściwie to po co go obserwujesz? On właśnie teraz żyje, chodzi na disco, chodzi na mecze, odpala race. Widocznie wcześniej tego nie mógł robić (żyć) i to mu przeszkadzało a ciebie to boli. Zablokować wszędzie gdzie się da i zająć się jeżeli pod postacią słowa "żyć" rozumiesz codzienne imprezowanie, nie wracanie na noc, chodzenie na obiady z dziewczynami we dwoje, codzienne picie itp. to faktycznie nie mógł tego robić. Ale wydawało mi się,że to normalne? Ja nie wyobrażam sobie tak mi się, że to taki typ że nawet gdyby żałował to nie wróci. Nigdy nie usłyszałam od niego słowa przepraszam, wręcz był obrażony, że ja śmiem być zła. Jest dumny jak paw. Najbardziej boli mnie chyba to, że tak łatwo przyszło mu wrócić nie do normalnego życia, ale do takiego gdzie na siłę pokazuje wszystkim jak to nie jest wspaniale, że ani raz nikogo nie zapytał czy wszystko u mnie ok, czy czegoś nie potrzebuje, czy daję radę sama finansowo z mieszkaniem, bo przecież uczę się dziennie i pracuję na swoje utrzymanie, zostałam sama ze wszystkimi rachunkami z dnia na dzień. Nic. Zero odzewu. Tak bardzo nie pojmuje jak można kogoś zostawić tak z dnia na dzień, po tak długim czasie i nawet raz nie zainteresować się czy ta druga osoba w ogóle żyje... Pisało do mnie pół jego rodziny, że co się stało, że to chwilowe, że nie mogą w to uwierzyć, a ja co im miałam powiedzieć? Nic. Przecież nie opowiem im że olał mnie ze wszystkimi kłopotami bo się zmęczył i ruszył w tany. Mam teraz taki czas, że obwiniam siebie bo za głupia, za gruba, za smutna, za poważna... mam nadzieję, że to minie. Wyłączyłam powiadomienia, wywaliłam go z chatu, przeniosłam się na chwilę do mamy żeby nie być sama. Wróciłam do pasji, które przy nim zostawiłam- biegam. Jest lepiej ale najgorzej jest rano, kiedy budzę się i chcę sprawdzić, czy jeszcze śpi. I nagle zdjasze sobie sprawę, że wszystkie twoje plany zniknęły. 14 Odpowiedź przez Malutkaaa 2017-03-20 09:27:28 Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. authority napisał/a:On-WuWuA-83 napisał/a:authority napisał/a: Takie sorry kolejny raz powiem za przeproszeniem pustaki szuka(nie po czesku) podobnej osoby do siebie takiej co woli łubudubu disco dance, stadiony, flagi, race, dopalacze, nowe dupy od normalnego życiaSpokojnie bo dostaniesz rozwolnienia od nadmiaru emocji XDJa się śmieje z tych określeń - niedojrzały, szczeniak itp. Ten kto jest zdolny do podejmowania decyzji jest normalnie funkcjonującą osobą. A, że te decyzje są dobre tylko dla niego to inna rzecz. Właśnie dojrzałość polega na podejmowaniu trudnych decyzji. Jeżeli nie czuł się w 100% dobrze z autorką to chyba lepiej jak powiedział autorce o tym aniżeli miałby ją oszukać albo oszukiwać dłużej? Właściwie to po co go obserwujesz? On właśnie teraz żyje, chodzi na disco, chodzi na mecze, odpala race. Widocznie wcześniej tego nie mógł robić (żyć) i to mu przeszkadzało a ciebie to boli. Zablokować wszędzie gdzie się da i zająć się w niczym nie pomagasz autorce. to pierwsza sprawa druga fakt na plus iż zakończył ale mógł to dawno zakończyć bo z czego widać oszustwo musiało długo właśnie... to boli chyba bardziej niż rozstanie. To,że byłby w stanie patrzeć mi prosto w oczy, nawet płakać i mówić że mnie kocha, że boi się iż to ja odejdę, a dwa dni potem... dla mnie to nie do ogarnięcia. Zmienił się bardzo po smierci taty, ale ja zawsze byłam przy nim i myślałam,że to minie, że najważniejsza jest miłość, a my zwyczajnie tacy już jesteśmy- kłótliwi. Dałabym rękę za niego sobie uciąć, że zawsze mimo wszystko będziemy mogli na siebie liczyć. Jak widać byłabym bez ręki 15 Odpowiedź przez anderstud 2017-03-20 11:18:57 Ostatnio edytowany przez anderstud (2017-03-20 11:32:51) anderstud Zbanowany Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-08-30 Posty: 2,766 Wiek: 43 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Malutkaaa napisał/a:Faktycznie jeżeli pod postacią słowa "żyć" rozumiesz codzienne imprezowanie, nie wracanie na noc, chodzenie na obiady z dziewczynami we dwoje, codzienne picie itp. to faktycznie nie mógł tego robić. Ale wydawało mi się,że to normalne? Ja nie wyobrażam sobie tak mi się, że to taki typA mi się wydaje, że izolując od świata i zamykając w domu młodego zdrowego chłopaka zabrałaś mu całą radość z życia. Na końcu odcięłaś powietrze potrzebne do oddychania i kiedy zaczął się dusić, to spanikował i uciekł. Całkowicie naturalna czego Ty się spodziewałaś? Że osaczony i stłamszony przez laskę 20 parolatek będzie szczęśliwy w takim związku? Ja jestem dwa razy starszy od niego i też bym sobie poszedł w cholerę. No przykro mi bardzo, ale ktoś Ci to musi powiedzieći wypadło akurat na mnie On naprawdę może Ciebie kochać, tylko tak się nie da po prostu żyć. Dojrzałość tu nie ma nic do rzeczy, bo chyba oboje jesteście jeszcze zbyt dziecinni, żeby ze sobą mieszkać i poważnie planować wspólną przyszłość. Takie zachowania jak twoje i pretensje które kierujesz pod adresem swojego partnera, to ja Ci powiem szczerze pamiętam, ale raczej ze szkoły podstawowej, a nie z dorosłego życia, którego kawałek mam już za sobą i wiem co bym zrobił na jego miejscu. Dokładnie to samo. I nie ma w tym żadnej złośliwości, tylko chciałem zwrócić twoją uwagę na drugą stronę tego medalu. I jak? post otwierający wątek można odnieść wrażenie jakby to pisała 75 letnia staruszka umęczona życiem, a nie młoda dziewczyna. Taka postawa też z czasem przytłacza partnera, aż w końcu na samą myśl o powrocie do domu dostaje drgawek i torsji. Naprawdę nie mam zamiaru ani ochoty sprawiać Ci tutaj dodatkowych przykrości, ale moim zdaniem w znacznej mierze to Ty sama przyczyniłaś się do tego, że chłopak podjął taką a nie inną decyzję, a odpalanie rac czy niepowroty na noc, to tylko nieistotne bzdety, którymi próbujesz sobie tłumaczyć, że to on był taki niedojrzały, beznadziejny i do niczego się nie nadawał... Nie udzielam rad. Oferuję sarkastyczne uwagi. 16 Odpowiedź przez Rising_Sun 2017-03-20 11:39:56 Rising_Sun Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-09-09 Posty: 994 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje przede wszystkim przestań go obserwować na fb, wywal ze znajomych, lub po prostu zrób żeby nie widzieć jego postów, nie interesuj się jego życiem. Dobrze wiesz, że to nie był facet dla Ciebie, mieliście inne podejście do związku, życia, inne sobie, że NIE CHCESZ mieć takiego partnera. 17 Odpowiedź przez angel92 2017-03-20 12:02:32 angel92 Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zawód: prawnik Zarejestrowany: 2017-02-16 Posty: 47 Wiek: 25 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. powiedział Ci wprost, że nie dojrzał do związku że jesteście na zupełnie innych etapach - musisz uszanować jego decyzję. Zapewne wspólne mieszkanie uświadomiło mu że związek to nie tylko abonament na seks i atrakcyjnie spędzony wolny czas ale i problemy/obowiązki i to go osobę która będzie patrzyła w tym samym kierunku co Ty, gwarantuje Ci ;-) tylko nie trać czasu i energii na faceta który jeszcze nie dojrzał do prawdziwej relacji bo nie warto - nie otrzymasz od niego żadnej stabilizacji, którą domniemam że EX pomimo swoich 30lat też na odchodne sprzedał mi podobny tekst bo bagatela 6 wspólnych latach, że on nie dojrzał do związku, woli być sam i skupić się na swoim rozwoju zawodowym ;-) cuż ... nic na siłę, oczywiście swoje trzeba przecierpieć ale nie wolno zamykać sie na ludzi! wokół jest masa wartościowych i życzliwych osób w tym facetów ;-) tak na pocieszenie ... jestem po 1,5 miesiąca od rozstania, zero kontaktu, po 2 tygodniach ciszy zmieniłam numer telefonu (starą kartę mu odesłałam bo abonament był na niego), przez 2 tygodnie ryczałam i zastanawiałam sie jak teraz zorganizować sobie życie... każdy mój dzień/tydzień/ weekend czy rok rozpatrywałam pod jego kątem - nagle zostałam sama z mnóstwem wolnego czasu. Na początku nie wiedziałam co z nim zrobić, wręcz mnie to dołowało ... efekt był taki że od miesiąca nie mam NA NIC czasu bo ciągle coś ścianka - siłownia - kręgle - wypad ze znajomymi, dodatkowo kogoś przypadkiem poznałam, widzieliśmy się 4 razy w tym mamy codzienny kontakt, NIC nie zaszło między nami, nasze spotkania ograniczały się do wypadów na kawę / obiad / spacer, ale bardzo lubię tego człowieka i odpowiada mi to powolne ale jednostajne tępo - czas pokaże co z tej znajomosci wykiełuje, nawet jeśli zostanie bardzo dobrym kolegą pokazuje mi to że jest wiele fajnych facetów i zarówno ja jak i TY na nich trafimy :-)podstawowa rada tak jak piszą też osoby powyżej - nie katuj się kontrolowaniem jego poczynań, pomyśl o SOBIE o swoim komforcie prychicznym, nie o tym co on czy inni pomyślą. Powinnaś być teraz dobra przedewszystkim dla siebie, nie jestem za blokowaniem kogoś ale za usunięciem ze znajomych / usunieciem numeru telefonu / czy nawet zmianą numeru - jak najbardziej za. Kiedy będzie kusiło Cię wejść na jego profil zrób wszystko żeby się powstrzymać i zająć czymkolwiek, idź pobiegać, wyjmij kabel od internetu a zobaczysz że coraz rzadziej najdzie Cię na to ochota ;-) 18 Odpowiedź przez Malutkaaa 2017-03-20 18:20:48 Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. anderstud napisał/a:Malutkaaa napisał/a:Faktycznie jeżeli pod postacią słowa "żyć" rozumiesz codzienne imprezowanie, nie wracanie na noc, chodzenie na obiady z dziewczynami we dwoje, codzienne picie itp. to faktycznie nie mógł tego robić. Ale wydawało mi się,że to normalne? Ja nie wyobrażam sobie tak mi się, że to taki typA mi się wydaje, że izolując od świata i zamykając w domu młodego zdrowego chłopaka zabrałaś mu całą radość z życia. Na końcu odcięłaś powietrze potrzebne do oddychania i kiedy zaczął się dusić, to spanikował i uciekł. Całkowicie naturalna czego Ty się spodziewałaś? Że osaczony i stłamszony przez laskę 20 parolatek będzie szczęśliwy w takim związku? Ja jestem dwa razy starszy od niego i też bym sobie poszedł w cholerę. No przykro mi bardzo, ale ktoś Ci to musi powiedzieći wypadło akurat na mnie On naprawdę może Ciebie kochać, tylko tak się nie da po prostu żyć. Dojrzałość tu nie ma nic do rzeczy, bo chyba oboje jesteście jeszcze zbyt dziecinni, żeby ze sobą mieszkać i poważnie planować wspólną przyszłość. Takie zachowania jak twoje i pretensje które kierujesz pod adresem swojego partnera, to ja Ci powiem szczerze pamiętam, ale raczej ze szkoły podstawowej, a nie z dorosłego życia, którego kawałek mam już za sobą i wiem co bym zrobił na jego miejscu. Dokładnie to samo. I nie ma w tym żadnej złośliwości, tylko chciałem zwrócić twoją uwagę na drugą stronę tego medalu. I jak? post otwierający wątek można odnieść wrażenie jakby to pisała 75 letnia staruszka umęczona życiem, a nie młoda dziewczyna. Taka postawa też z czasem przytłacza partnera, aż w końcu na samą myśl o powrocie do domu dostaje drgawek i torsji. Naprawdę nie mam zamiaru ani ochoty sprawiać Ci tutaj dodatkowych przykrości, ale moim zdaniem w znacznej mierze to Ty sama przyczyniłaś się do tego, że chłopak podjął taką a nie inną decyzję, a odpalanie rac czy niepowroty na noc, to tylko nieistotne bzdety, którymi próbujesz sobie tłumaczyć, że to on był taki niedojrzały, beznadziejny i do niczego się nie nadawał...I zupełnie nie trafileś To nie ja odziolowałam go od świata, ale on mnie. To ja od początku byłam tą wesołą, uśmiechniętą, odważną i pewną siebie. To on mówił "może nie idźmy, zostańmy w domu". Zaakceptowałam to, bo tłumaczyłam sobie, że woli czas spędzać ze mną. I sama zaczęłam tak żyć. I wszystko się zmieniło, ja zgasłam, stałam się cicha, całe życie podporządkowałam jemu, a on dostał skrzydeł. I kiedy potrzebował mnie- byłam, kiedy role się odwróciły zostałam sama. Nie obarczam go winą za rozstanie, wychodzę z założenia że obie strony zawsze są winne, zmieniają się tylko proporcje. Jak zaczęłam przeglądać wątki to zauważyłam,że to dosyć częste tłumaczenie, że chcę się jeszcze wybawić. Mieliśmy siebie, bardzo tanie piękne mieszkanie, stać nas było praktycznie na większość codziennych rzeczy, nie musieliśmy ciułać od 1 do 1, oboje pracowaliśmy tylko dwa dni w tygodniu. Tym bardziej ciężko pojąć mi,że od tak można to wszystko zostawić bez słowa wyjaśnienia. Ale może tak napisali inni, trafię na kogoś kogo nadrzędnym celem nie będzie zabawa i siedzenie mamie na głowie do 30, ale połączenie lekkiego życia z obowiązkami i problemami których nie da się uniknąć. 19 Odpowiedź przez Malutkaaa 2017-03-20 18:27:46 Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. angel92 napisał/a:powiedział Ci wprost, że nie dojrzał do związku że jesteście na zupełnie innych etapach - musisz uszanować jego decyzję. Zapewne wspólne mieszkanie uświadomiło mu że związek to nie tylko abonament na seks i atrakcyjnie spędzony wolny czas ale i problemy/obowiązki i to go osobę która będzie patrzyła w tym samym kierunku co Ty, gwarantuje Ci ;-) tylko nie trać czasu i energii na faceta który jeszcze nie dojrzał do prawdziwej relacji bo nie warto - nie otrzymasz od niego żadnej stabilizacji, którą domniemam że EX pomimo swoich 30lat też na odchodne sprzedał mi podobny tekst bo bagatela 6 wspólnych latach, że on nie dojrzał do związku, woli być sam i skupić się na swoim rozwoju zawodowym ;-) cuż ... nic na siłę, oczywiście swoje trzeba przecierpieć ale nie wolno zamykać sie na ludzi! wokół jest masa wartościowych i życzliwych osób w tym facetów ;-) tak na pocieszenie ... jestem po 1,5 miesiąca od rozstania, zero kontaktu, po 2 tygodniach ciszy zmieniłam numer telefonu (starą kartę mu odesłałam bo abonament był na niego), przez 2 tygodnie ryczałam i zastanawiałam sie jak teraz zorganizować sobie życie... każdy mój dzień/tydzień/ weekend czy rok rozpatrywałam pod jego kątem - nagle zostałam sama z mnóstwem wolnego czasu. Na początku nie wiedziałam co z nim zrobić, wręcz mnie to dołowało ... efekt był taki że od miesiąca nie mam NA NIC czasu bo ciągle coś ścianka - siłownia - kręgle - wypad ze znajomymi, dodatkowo kogoś przypadkiem poznałam, widzieliśmy się 4 razy w tym mamy codzienny kontakt, NIC nie zaszło między nami, nasze spotkania ograniczały się do wypadów na kawę / obiad / spacer, ale bardzo lubię tego człowieka i odpowiada mi to powolne ale jednostajne tępo - czas pokaże co z tej znajomosci wykiełuje, nawet jeśli zostanie bardzo dobrym kolegą pokazuje mi to że jest wiele fajnych facetów i zarówno ja jak i TY na nich trafimy :-)podstawowa rada tak jak piszą też osoby powyżej - nie katuj się kontrolowaniem jego poczynań, pomyśl o SOBIE o swoim komforcie prychicznym, nie o tym co on czy inni pomyślą. Powinnaś być teraz dobra przedewszystkim dla siebie, nie jestem za blokowaniem kogoś ale za usunięciem ze znajomych / usunieciem numeru telefonu / czy nawet zmianą numeru - jak najbardziej za. Kiedy będzie kusiło Cię wejść na jego profil zrób wszystko żeby się powstrzymać i zająć czymkolwiek, idź pobiegać, wyjmij kabel od internetu a zobaczysz że coraz rzadziej najdzie Cię na to ochota ;-)Dziękuję, podniosłaś mnie na duchu. Zrobiłam to co poradziliście- odcielam wszytko, napisalam do niego o zwrot reszty moich rzeczy które ma, bo już zaczęłam sobie w głowie planowac jak to się za jakiś czas spotkamy przy oddawaniu ich i jak uczucia z pewnością w nim odżyją... co miejsca i tak by nie miało, ale umysł głupi gdy zakochany. Mam nadzieję, że będzie lepiej. Też staram zapełniac sobie czas, ale zawsze z tyłu głowy mam te głupie myśli... Mam nadzieję, że już się tak nie sparzę w życiu bo bardzo to przeżywam, nie myślałam, że mogę się czymś przejąc aż do tego stopnia. 20 Odpowiedź przez Malutkaaa 2017-04-29 14:12:52 Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje Już jakiś czas temu założyłam wątek na temat tego, że zostawil mnie facet. Jak się okazało owszem zostawil ale dla innej. Kłamie jak z nut do tej pory- jakiś czas temu zapytany wprost o to czy z kimś się spotyka wyparl się wszystkiego. Jestem prawie pewna, że to zaczęło się wcześniej- to by tłumaczyło jego zimne zachowanie, późniejsze powroty, kręcenie, brak czułości. Może nie doszło do tego że poszli do łóżka ale to musiało być coś silnego skoro nie minął tydzień i już byli ze sobą. Przykro mi i to mnie tylko dobiło bo bardzo go kochalam, mam klopoty z zaufaniem przez historię z ojcem, a jemu pod koniec związku zaufalam w 100% i nie mogłam uwierzyć w to że to się stalo, w nieelegancki delikatnie mówiąc sposób i jeszcze teraz ten powód. On się tak zmienił pije, pali trawę, rzucił pracę, nie chodzi na uczelnie, a ona jest podobno typem słodkiej idiotki, która potrafi tylko hihotac. To z jednej strony mnie pociesza- bo sa siebie warci, ale z drugiej dobija jeszcze bardziej... Bo jestem aż tak beznadziejna ze warto wymienić mnie na taką pustą i łatwa laske? Z której sam się kiedyś nasmiewal ze jedyne co ma do powiedzenia to to jaki kolor paznokci wybrac. Ta cala sytuacja spadla na mnie jak grom z jasnego nieba Ale to nie wszystko... kilka dni przed odejściem wydarzyło się w moim życiu kilka rzeczy które mnie dobily i o wszystkim mu powiedziałam: dałam 100 szansę ojcu na odnowienie kontaktów bo o nią prosil- jak zwykle mnie olal, bardzo mnie to zabolało. Moja mama bardzo źle się czuła bo ma kłopoty ze zdrowiem, strasznie się o nią martwilam. W pracy źle mnie potraktowali, a na deser podejrzewano u mnie nowotwór. Tak bardzo mnie to złamało że peklam i o wszystkim mu powiedziałam. Mówił że mnie kocha, ze damy radę ze wszystko bedzie dobrze. A kilka dni później mnie zostawil. To był mój gwóźdź do trumny. Przez ten cały czas ssiedzialam, rozmyslalam co zrobiłam źle, ze tak bardzo go potrzebowałam a on odszedl... A teraz wyszło na jaw ze kiedy ja siedziałam zaplakana teskniac za nim i bojąc się ze mam raka on spotykał się z nią. To wszystko tak mnie wykonczylo ze jestem wrakiem. Nie mam na nic siły, zmuszam się do wychodzenia ze znajomymi i uśmiechu bo inaczej bym już wgl nie funkcjonowała. Czasem mam ochotę uciec daleko i zacząć wszystko od nowa. Nie mam już sił. Jestem młoda, mądra, ładna dziewczyna, wynajmuje mieszkanie, mam fajny kierunek, jak się okazało w biedzie poznałam prawdziwych przyjaciół, a to wszystko mnie przerosło. Jestem tak zmęczona, ze mimo ze już jest lepiej to praktycznie codziennie wieczorem siadam i płacze jak głupia - z bezsilności. Może ktoś z was był w podobnej sytuacji i powie jak sobie z tym poradził, może potrzebuje zeby ktos obcy uzmyslowil mi że on nie był mnie wart a ja dam rade- nie wiem. Musiałam się Wam wygadać, bo już miałam tego dość. 21 Odpowiedź przez voxpopuli 2017-04-29 14:26:15 voxpopuli Zbanowany Banita Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-14 Posty: 250 Wiek: swój już mam Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje jest tak, że nie wszystko się posypało, ale wszystko się zaczyna. Takie niestety albo stety jest życie. W pewnym momencie musimy przestać obwiniać tatę, mamę czy psa - a musimy swoje życie wziąć w swoje spracowane ręce. Pozostaje tylko życzyć powodzenia i nie oglądania się za siebie. 22 Odpowiedź przez 2017-04-29 14:29:44 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-04-27 Posty: 6 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje że czujesz się zawiedziona i jest Ci ciężko się pozbierać, ale wracając do tego co było, analizując zachowania byłego i pielęgnując w sobie żal do niego, wcale sobie nie pomagasz. Nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu - sam niedługo się o tym przekona, a Ty z całą pewnością spotkasz kogoś, kto jest Ciebie wart. 23 Odpowiedź przez ósemka 2017-04-29 14:42:27 ósemka Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-05 Posty: 2,359 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Malutkaaa napisał/a:Czesc. Już jakiś czas temu założyłam wątek na temat tego, że zostawil mnie facet. Jak się okazało owszem zostawil ale dla innej. Kłamie jak z nut do tej pory- jakiś czas temu zapytany wprost o to czy z kimś się spotyka wyparl się wszystkiego. Jestem prawie pewna, że to zaczęło się wcześniej- to by tłumaczyło jego zimne zachowanie, późniejsze powroty, kręcenie, brak czułości. Może nie doszło do tego że poszli do łóżka ale to musiało być coś silnego skoro nie minął tydzień i już byli ze sobą. Przykro mi i to mnie tylko dobiło bo bardzo go kochalam, mam klopoty z zaufaniem przez historię z ojcem, a jemu pod koniec związku zaufalam w 100% i nie mogłam uwierzyć w to że to się stalo, w nieelegancki delikatnie mówiąc sposób i jeszcze teraz ten powód. On się tak zmienił pije, pali trawę, rzucił pracę, nie chodzi na uczelnie, a ona jest podobno typem słodkiej idiotki, która potrafi tylko hihotac. To z jednej strony mnie pociesza- bo sa siebie warci, ale z drugiej dobija jeszcze bardziej... Bo jestem aż tak beznadziejna ze warto wymienić mnie na taką pustą i łatwa laske? Z której sam się kiedyś nasmiewal ze jedyne co ma do powiedzenia to to jaki kolor paznokci wybrac. Ta cala sytuacja spadla na mnie jak grom z jasnego nieba Ale to nie wszystko... kilka dni przed odejściem wydarzyło się w moim życiu kilka rzeczy które mnie dobily i o wszystkim mu powiedziałam: dałam 100 szansę ojcu na odnowienie kontaktów bo o nią prosil- jak zwykle mnie olal, bardzo mnie to zabolało. Moja mama bardzo źle się czuła bo ma kłopoty ze zdrowiem, strasznie się o nią martwilam. W pracy źle mnie potraktowali, a na deser podejrzewano u mnie nowotwór. Tak bardzo mnie to złamało że peklam i o wszystkim mu powiedziałam. Mówił że mnie kocha, ze damy radę ze wszystko bedzie dobrze. A kilka dni później mnie zostawil. To był mój gwóźdź do trumny. Przez ten cały czas ssiedzialam, rozmyslalam co zrobiłam źle, ze tak bardzo go potrzebowałam a on odszedl... A teraz wyszło na jaw ze kiedy ja siedziałam zaplakana teskniac za nim i bojąc się ze mam raka on spotykał się z nią. To wszystko tak mnie wykonczylo ze jestem wrakiem. Nie mam na nic siły, zmuszam się do wychodzenia ze znajomymi i uśmiechu bo inaczej bym już wgl nie funkcjonowała. Czasem mam ochotę uciec daleko i zacząć wszystko od nowa. Nie mam już sił. Jestem młoda, mądra, ładna dziewczyna, wynajmuje mieszkanie, mam fajny kierunek, jak się okazało w biedzie poznałam prawdziwych przyjaciół, a to wszystko mnie przerosło. Jestem tak zmęczona, ze mimo ze już jest lepiej to praktycznie codziennie wieczorem siadam i płacze jak głupia - z bezsilności. Może ktoś z was był w podobnej sytuacji i powie jak sobie z tym poradził, może potrzebuje zeby ktos obcy uzmyslowil mi że on nie był mnie wart a ja dam rade- nie wiem. Musiałam się Wam wygadać, bo już miałam tego problem polega na tym, że Ty go chcesz na siłę i za wszelką cenę. Podkreślasz, że jest nic nie warty, ale chcesz go - tak jakbyś chciała sobie udowodnić, że jesteś lepsza od tej, czy tamtej - robiąc sobie tym, tak na prawdę krzywdę. Przestań interesować się jego życiem i skup się na swoim, bo jak na razie to tylko się użalasz nad swoim losem i jeszcze próbujesz wzbudzić w nim litość aby do Ciebie co teraz wydaje ci się "gwoździem do trumny" z czasem może okazać się "szczęściem w nieszczęściu". 24 Odpowiedź przez rh72 2017-04-29 15:02:36 rh72 Net-facet Nieaktywny Zawód: jest Zarejestrowany: 2017-02-22 Posty: 9,014 Wiek: 45 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Kobieto, więc Twojego byłego 'przerosło' to co powiedziałaś o swoich problemach. Widać, że chce łatwiej mieć w życiu więc wybrał sobie nieskomplikowaną panienkę. Z Tobą wszystko OK! Jak Ci źle w pracy to tłumacz sobie, że nie żyjesz dla pracy. Masz ciekawe studia? Brawo, będzie ciekawa przyszłość. Zdrowie ważne - myślenie pozytywne cuda czyni - to prawda! Problem w rodzinie? Musisz przeżyć, tu prostej rady nie ma. Jedyna to łapać dystans ale nie olewać aby jasne było. Ładna jesteś? Tutaj 2 wnioski: łatwiej znajdziesz fajniejszego faceta a po drugie ślij fotę (patrz tylko ile mam lat i że często żartuję)Przyjaciół w tym ciężkim okresie potraktuj 'lepiej'. Zmuszaj się do kontaktów z nimi - wręcz ich szukaj. Nie zamykaj się w sobie. Nie szukaj na siłę pocieszenia tylko. Teraz ćwiczysz 'odejście', gościu dupek, więc to sobie przetłumacz i będzie o wiele łatwiej. Wieczorem siadasz i sobie filmy oglądasz, jak możesz wychodzisz. Gryzie w głowę, nawet o 2 rano to idziesz na spacer - mi pomagało - szczególnie wieczorem, jak sobie w niebo popatrzyłem i głowę przewiało to głupie myśli też wyparowywały. Głupot nie rób. Szukaj zajęcia, nawet fizycznego. W najgorszym lenistwie poczytaj sobie jakieś tematy na tym forum... No dobra, teraz to jednak mi pojadą... Ale pewnie dobrze, że napisałaś - ktoś coś mądrzejszego zaraz wymyśli od moich wypocin. Poczekaj... Panie i panowie, mówi wasz kapitan. Mamy mały problem. Wszystkie cztery silniki przestały działać. Robimy co w naszej mocy, aby je uruchomić. Wierzę, że nie jesteście bardzo zestresowani 25 Odpowiedź przez cslady 2017-04-29 15:53:57 cslady 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2015-01-02 Posty: 8,041 Wiek: 29 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Twoje wątki zostały połączone. Proszę, abyś zapoznała się z regulaminem forum i nie mnożyła tematów dotyczących tego samego. Na forum obowiązuje zasada "1 związek = 1 wątek". Pozdrawiam, Cslady "I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now." 26 Odpowiedź przez Malutkaaa 2017-05-05 17:09:10 Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje Chciałabym napisać coś z czym sobie nie radzę i mam wrażenie że już nie będzie inaczej. Przestaje widzieć nadzieję, a bez tego nie da się długo przetrwać. Słowem wstępu jestem dobra osoba, bardzo naiwna i ufna, mam bardzo niskie poczucie własnej wartości, dużo problemow ale nie jestem zla. Staram sie byc dla innych dobrym czlowiekiem. Jestem tez bardzo zamknieta jezeli chodzi o uczucia i dopuszczenie kogos bardzo blisko- mowie o relacjach damsko-męskich. Miałam chłopaka, byliśmy ze sobą ponad roku ale był to bardzo intensywny czas. Spędzaliśmy ze sobą każdy dzień, ciągle razem,w końcu poczułam ze mogę się na kimś oprzec, że mam kogoś kto mnie kocha, akceptuje taką jaka jestem. Były wzloty i upadki, jesteśmy oboje dosyć klotliwi, mieliśmy kłopoty jak każda para az nagle stało się coś co spadło na nas nagle i niespodziewanie- zmarł jego ojciec. Nigdy nie widzialam go w tak stanie, jego najblizsza rodzina byla za granicą, miał tutaj tylko mnie. To ja siedziałam z nim i płakałam, a kiedy on zasypial ze zmęczenia ja płakałam dalej bo cierpialam podwojnie- za siebie i za niego, tak bardzo bo kochałam. Bez zastanowienia wsiadlam do samolotu i polecialam z nim na pogrzeb, trzymałam go za rękę, kiedy jego wlasna mama potrafiła sprawiać ze czuł się z tym gorzej, ja podnosilam go do góry, robiłam wszystko żeby było z nim dobrze. Nie przygotowałam się do matury, poszłam z taką wiedza jaka udało mi się zdobyć wcześniej, nie miałam na nic czasu, nie bałam się o siebie tylko o to jak on sobie poradzi. Kupowalam z nim garnitur na 100dniowke za który płaciła moja mama, bo jego rodzina byla tak zajęta swoją żałoba ze nie zauważyli że on też cierpi. I tutaj muszę o czymś wspomnieć bo to istotne dla dalszego przebiegu wypadków- wtedy po raz pierwszy sprawdzialam jego telefon. Byl w bardzo kiepskim stanie, nie chcial powiedziec o co chodzi, zajrzalam i znalazlam-ktos na fb napisal jakies wspomnienie o jego ojcu i bardzo go to zabolalo. Zapytalam wprost, nie ukrywalam ze zajrzalam do teledonu, blagalam zeby ze mna rozmawial. I udało sie- dosyc szybko sobie ze wszystkim poradził i wiem, że gdyby nie ja i moi najbliżsi byłoby z nim źle. Byłam taka szczęśliwa, wspieralam go w pojsciu na studia, maturę w rezultacie zdał bardzo dobrze, a ja mimo ze uczyłam się dużo lepiej- bardzo średnio. Oboje dostaliśmy się w końcu na studia i od tego momentu coś się stało. Widziałam że zaczyna się zmieniać, że takie życie jak prowadziliśmy do tej pory nie starcza mu, że chciałby imprezowac, bawić się. Myślałam jednak ze mnie kocha że to wszystko nie jest tak ważne jak ja. Znalazłam dla nas mieszkanie, mama wzięła dla mnie kredyt,moj dziadek dołożył się, żebyśmy mogli się wprowadzić, biegalam, zalatwialam. Bylam chyba tak zaslepiona i szczesliwa ze nie zauwazylam ze to go meczy. Zaczelo sie psuc, pozniej wracal, wolal isc na silownieniz do domu, nie mowil nic milego, rzadko sie kochalismy, oboje bylismy zmeczeni- tak myslalam. Aż pewnego dnia peklam, płakałam jak głupia, nie mogłam się uspokoić, powiedziałam mu wszystko: O kłopotach z ojcem który znowu narobił mi nadzieję ze chce odnowić ze mną kontakt, a ja mu uwierzyłam... wyszło jak zawsze, o tym ze na tamten moment podejrzewali u mnie nowotwór, ze mama ledwo chodzi bo jest taka chora,cierpi, ze nie daje rady, ze tak bardzo go kocham i chce żebysmy byli szczęśliwi. On też się poplakal, powiedział że mnie kocha, ze bal się powiedzieć ze faktycznie szkoda mu było kasy na to mieszkanie i wolaby zamiast czynszu sie bawić, bo bal się ze go zostawię i stracę zaufanie a on mnie tak kocha... płakałam i blagalam go żeby powiedział mi wszystko, ze jeżeli chce żyć inaczej to damy radę, ze ja się postaram, ze ze wszystkim sobie poradzimy. I uwierzyłam mu, wstalam następnego dnia i wzięłam się w garść bo pomyślałam sobie ze to jest prawdziwe, ze mam jego. Ze tak jak ja byłam przy nim tak on będzie przy mnie, ze jestem bezpieczna. Kilka dni później stało sie- zostawil mnie, po zwykłej sprzeczce, wziął prysznic, zabrał telefon i stwierdził ze to koniec. Byłam w takim szoku ze nie wiedziałam co tylko ze moze dajmy sobie czas, ze to tak nie musi się kończyć. Powiedział że nie mamy o czym rozmawiać i następnego dnia gdy byłam byłam pracy zabrał rzeczy. Zostawił coś bez czego nie mógł zyc- klawiaturę po która chciał wysłać kolegę... po 3 latach. Nie zgodziłem się więc przyjechał sam, prosiłam ze moze to jeszcze nie koniec ze dajmy sobie szansę, był nieugiety więc nie blagalam go, nie chciałam znienawidzic się do końca. Po jego wyjsciu płakałam jak nigdy. Serce peklo mi na 1000 kawalkow. Dzwonila do mnie jego mama, plakala razem ze mna, chociaz sama nie byla swieta bo niejednokrotnie mowila ze nam sie nie uda, ale to taki typ- jak jej cos nie wychodzi to czuje się lepiej gdy innym też. Kilka dni po zerwaniu zadzwoniłam powiedzieć mu że była jego mama, ze dalam jej reszte rzeczy- zapytal czy ma przyjechac. Serce zabilo mi mocniej, powiedziałam że jak chce, a on ze chce i będzie za godzinę. Wróciłam od mamy do domu, posprzatalam i czekałam...czekałam...czekałam... żeby po 3h przeczytać ze zmienił zdanie i już nie ma nic więcej do powiedzenia. Po jakiś 2 tyg. Zaczął lajkowac jakieś foty takiej pannie z uczelni, wstawiać i oznaczać się na zdjęciach z imprez- ja czekałam. Po niespełna miesiącu byli już razem, czego sie wyparl ale juz teraz wiem ze tak było. Znalazłam przez przypadek u innych znajomych ich zdjecie razem jeszcze z tamtego roku, a mi zawsze mówił że ona jest w grupie takich pustych lal i się nie zadaja. I właśnie taka ma opinie , bo mamy wspólnych znajomych. Wydaje mi się ze to zaczęło się już wcześniej, ze krążyła wokół niego i dlatego ta cała zmiana zachowania. Nie sprawdzałam go już na koniec, ufałam mu w 100%, bylam taka glupia...i tak siedze do tej pory, sama, zaplakana, rodzina i wspaniali przyjaciele zrobili już co mogli, teraz wiem ze muszę coś zrobić sama ale nie mam siły. Był całym moim życiem, oddałam mu się w całości i gdyby potrzebował zrobilabym dla niego wszystko. Nie mam siły się pozbierać. Nauczyłam się tlumic ból w ciągu dnia ale całe wieczore siedze i placze. Wychodze ze znajomymi, zapominam na chwile ale po powrocie wszystko pęka... czuję ze powoli umieram. Ciągle rozpamietuje to co było i czuję ze tracę wszystko co mogłoby się wydarzyć, nie mogę na siebie patrzeć w lustrze, czuję się glupsza, nieatrakcyjna, nie mam na nic sil, zmuszam się do wszystkiego. Przepraszam za tak dlugi tekst ale potrzebowalam się wygadać. Dziękuję że przeczytaliacie i może ktoś był w podobnej sytuacji i czuł to samo. Bo stracić nadzieję na to ze będzie lepiej i któregoś dnia to przestanie tak boleć to równoznaczne z tym, ze umiera się od środka, powoli aż aż koncu nie zostaje nic... nawet najmniejsza iskierka. Tak jak w serialu 13 powodów, moje wszystkie powody znikały gdy on był ze mną, a teraz czuję tylko pustkę. Czasami myślę, że mój jedyny powód do życia odeszedł. 27 Odpowiedź przez Iceni 2017-05-05 17:20:53 Ostatnio edytowany przez Iceni (2017-05-05 17:53:21) Iceni Gość Netkobiet Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Malutkaaa napisał/a:Witajcie. Chciałabym napisać coś z czym sobie nie radzę i mam wrażenie że już nie będzie inaczej. Przestaje widzieć nadzieję, a bez tego nie da się długo przetrwać. Słowem wstępu jestem dobra osoba, bardzo naiwna i ufna, mam bardzo niskie poczucie własnej wartości, dużo problemow ale nie jestem zla. Staram sie byc dla innych dobrym czlowiekiem. Jestem tez bardzo zamknieta jezeli chodzi o uczucia i dopuszczenie kogos bardzo blisko- mowie o relacjach damsko-męskich. Miałam chłopaka, byliśmy ze sobą ponad roku ale był to bardzo intensywny czas. Spędzaliśmy ze sobą każdy dzień, ciągle razem,w końcu poczułam ze mogę się na kimś oprzec, że mam kogoś kto mnie kocha, akceptuje taką jaka jestem. Były wzloty i upadki, jesteśmy oboje dosyć klotliwi, mieliśmy kłopoty jak każda para az nagle stało się coś co spadło na nas nagle i niespodziewanie- zmarł jego ojciec. Nigdy nie widzialam go w tak stanie, jego najblizsza rodzina byla za granicą, miał tutaj tylko mnie. To ja siedziałam z nim i płakałam, a kiedy on zasypial ze zmęczenia ja płakałam dalej bo cierpialam podwojnie- za siebie i za niego, tak bardzo bo kochałam. Bez zastanowienia wsiadlam do samolotu i polecialam z nim na pogrzeb, trzymałam go za rękę, kiedy jego wlasna mama potrafiła sprawiać ze czuł się z tym gorzej, ja podnosilam go do góry, robiłam wszystko żeby było z nim dobrze. Nie przygotowałam się do matury, poszłam z taką wiedza jaka udało mi się zdobyć wcześniej, nie miałam na nic czasu, nie bałam się o siebie tylko o to jak on sobie poradzi. Kupowalam z nim garnitur na 100dniowke za który płaciła moja mama, bo jego rodzina byla tak zajęta swoją żałoba ze nie zauważyli że on też cierpi. I tutaj muszę o czymś wspomnieć bo to istotne dla dalszego przebiegu wypadków- wtedy po raz pierwszy sprawdzialam jego telefon. Byl w bardzo kiepskim stanie, nie chcial powiedziec o co chodzi, zajrzalam i znalazlam-ktos na fb napisal jakies wspomnienie o jego ojcu i bardzo go to zabolalo. Zapytalam wprost, nie ukrywalam ze zajrzalam do teledonu, blagalam zeby ze mna rozmawial. I udało sie- dosyc szybko sobie ze wszystkim poradził i wiem, że gdyby nie ja i moi najbliżsi byłoby z nim źle. Byłam taka szczęśliwa, wspieralam go w pojsciu na studia, maturę w rezultacie zdał bardzo dobrze, a ja mimo ze uczyłam się dużo lepiej- bardzo średnio. Oboje dostaliśmy się w końcu na studia i od tego momentu coś się stało. Widziałam że zaczyna się zmieniać, że takie życie jak prowadziliśmy do tej pory nie starcza mu, że chciałby imprezowac, bawić się. Myślałam jednak ze mnie kocha że to wszystko nie jest tak ważne jak ja. Znalazłam dla nas mieszkanie, mama wzięła dla mnie kredyt,moj dziadek dołożył się, żebyśmy mogli się wprowadzić, biegalam, zalatwialam. Bylam chyba tak zaslepiona i szczesliwa ze nie zauwazylam ze to go meczy. Zaczelo sie psuc, pozniej wracal, wolal isc na silownieniz do domu, nie mowil nic milego, rzadko sie kochalismy, oboje bylismy zmeczeni- tak myslalam. Aż pewnego dnia peklam, płakałam jak głupia, nie mogłam się uspokoić, powiedziałam mu wszystko: O kłopotach z ojcem który znowu narobił mi nadzieję ze chce odnowić ze mną kontakt, a ja mu uwierzyłam... wyszło jak zawsze, o tym ze na tamten moment podejrzewali u mnie nowotwór, ze mama ledwo chodzi bo jest taka chora,cierpi, ze nie daje rady, ze tak bardzo go kocham i chce żebysmy byli szczęśliwi. On też się poplakal, powiedział że mnie kocha, ze bal się powiedzieć ze faktycznie szkoda mu było kasy na to mieszkanie i wolaby zamiast czynszu sie bawić, bo bal się ze go zostawię i stracę zaufanie a on mnie tak kocha... płakałam i blagalam go żeby powiedział mi wszystko, ze jeżeli chce żyć inaczej to damy radę, ze ja się postaram, ze ze wszystkim sobie poradzimy. I uwierzyłam mu, wstalam następnego dnia i wzięłam się w garść bo pomyślałam sobie ze to jest prawdziwe, ze mam jego. Ze tak jak ja byłam przy nim tak on będzie przy mnie, ze jestem bezpieczna. Kilka dni później stało sie- zostawil mnie, po zwykłej sprzeczce, wziął prysznic, zabrał telefon i stwierdził ze to koniec. Byłam w takim szoku ze nie wiedziałam co tylko ze moze dajmy sobie czas, ze to tak nie musi się kończyć. Powiedział że nie mamy o czym rozmawiać i następnego dnia gdy byłam byłam pracy zabrał rzeczy. Zostawił coś bez czego nie mógł zyc- klawiaturę po która chciał wysłać kolegę... po 3 latach. Nie zgodziłem się więc przyjechał sam, prosiłam ze moze to jeszcze nie koniec ze dajmy sobie szansę, był nieugiety więc nie blagalam go, nie chciałam znienawidzic się do końca. Po jego wyjsciu płakałam jak nigdy. Serce peklo mi na 1000 kawalkow. Dzwonila do mnie jego mama, plakala razem ze mna, chociaz sama nie byla swieta bo niejednokrotnie mowila ze nam sie nie uda, ale to taki typ- jak jej cos nie wychodzi to czuje się lepiej gdy innym też. Kilka dni po zerwaniu zadzwoniłam powiedzieć mu że była jego mama, ze dalam jej reszte rzeczy- zapytal czy ma przyjechac. Serce zabilo mi mocniej, powiedziałam że jak chce, a on ze chce i będzie za godzinę. Wróciłam od mamy do domu, posprzatalam i czekałam...czekałam...czekałam... żeby po 3h przeczytać ze zmienił zdanie i już nie ma nic więcej do powiedzenia. Po jakiś 2 tyg. Zaczął lajkowac jakieś foty takiej pannie z uczelni, wstawiać i oznaczać się na zdjęciach z imprez- ja czekałam. Po niespełna miesiącu byli już razem, czego sie wyparl ale juz teraz wiem ze tak było. Znalazłam przez przypadek u innych znajomych ich zdjecie razem jeszcze z tamtego roku, a mi zawsze mówił że ona jest w grupie takich pustych lal i się nie zadaja. I właśnie taka ma opinie , bo mamy wspólnych znajomych. Wydaje mi się ze to zaczęło się już wcześniej, ze krążyła wokół niego i dlatego ta cała zmiana zachowania. Nie sprawdzałam go już na koniec, ufałam mu w 100%, bylam taka glupia...i tak siedze do tej pory, sama, zaplakana, rodzina i wspaniali przyjaciele zrobili już co mogli, teraz wiem ze muszę coś zrobić sama ale nie mam siły. Był całym moim życiem, oddałam mu się w całości i gdyby potrzebował zrobilabym dla niego wszystko. Nie mam siły się pozbierać. Nauczyłam się tlumic ból w ciągu dnia ale całe wieczore siedze i placze. Wychodze ze znajomymi, zapominam na chwile ale po powrocie wszystko pęka... czuję ze powoli umieram. Ciągle rozpamietuje to co było i czuję ze tracę wszystko co mogłoby się wydarzyć, nie mogę na siebie patrzeć w lustrze, czuję się glupsza, nieatrakcyjna, nie mam na nic sil, zmuszam się do wszystkiego. Przepraszam za tak dlugi tekst ale potrzebowalam się wygadać. Dziękuję że przeczytaliacie i może ktoś był w podobnej sytuacji i czuł to samo. Bo stracić nadzieję na to ze będzie lepiej i któregoś dnia to przestanie tak boleć to równoznaczne z tym, ze umiera się od środka, powoli aż aż koncu nie zostaje nic... nawet najmniejsza iskierka. Tak jak w serialu 13 powodów, moje wszystkie powody znikały gdy on był ze mną, a teraz czuję tylko pustkę. Czasami myślę, że mój jedyny powód do życia jest bardzo chory rodzaj miłości i miłość zupelnie nie na tym polega. Albo idź na jakąś terapię, albo poczytaj choziaż wątek o kobietach, ktore kochają za bardzo... 28 Odpowiedź przez _v_ 2017-05-05 17:40:53 _v_ Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-06-05 Posty: 6,036 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. popieram przedmowczynieterapia koniecznieto nawet ja jako kkzb nie bylam tak... nie wiem jak to nazwac.. Ciebie, dziewczyno, po prostu nie ma, nie istniejesz. bylas odbiciem lustrzanym tego chlopaka, nigdy nie bylas osobna jednostka. 29 Odpowiedź przez Wielokropek 2017-05-05 18:12:13 Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,044 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Kolejny wątek i kolejna wersja dotycząca i związku, i waszych w nim ról. Która wersja jest prawdziwa? Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 30 Odpowiedź przez Malutkaaa 2017-05-05 18:23:36 Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Wielokropek napisał/a:Kolejny wątek i kolejna wersja dotycząca i związku, i waszych w nim ról. Która wersja jest prawdziwa?Kolejny czyli drugi i czym różnią się te wersje oprócz mojego stanu w którym się coraz bardziej poglebiam i nie widzę z niego wyjścia? 31 Odpowiedź przez Wielokropek 2017-05-05 18:30:16 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-05-05 18:32:12) Wielokropek 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-03-01 Posty: 26,044 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. W tym 'pierwszym' wątki są połączone, zapomniałaś?Tu - przedstawiasz związek z małymi zawirowaniami, tam opisujesz życie u boku człowieka, który kiepsko Cię traktował, izolował od świata, był imprezowiczem, pijącym codziennie alkohol, palącym trawę. Jeśli ktoś chce, znajdzie ktoś nie chce, znajdzie powód."Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski 32 Odpowiedź przez pannapanna 2017-05-05 18:46:00 pannapanna Gość Netkobiet Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje robiłaś za mamę, a więc poszukał dziewczyny. 33 Odpowiedź przez Malutkaaa 2017-05-05 19:38:53 Malutkaaa Zaglądam tu coraz częściej Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-03-16 Posty: 13 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Wielokropek napisał/a:W tym 'pierwszym' wątki są połączone, zapomniałaś?Tu - przedstawiasz związek z małymi zawirowaniami, tam opisujesz życie u boku człowieka, który kiepsko Cię traktował, izolował od świata, był imprezowiczem, pijącym codziennie alkohol, palącym nie napisałam że mnie izolowal od świata, czy imprezowal lub palil trawę... napisałam że teraz, po odejsciu zmienil sie i imprezuje i pali trawę. Jezeli brak czulosci, zainteresowania i cała reszta która opisałam wczesniej nazywasz złym traktowaniem to tak. Chyba źle przeczytalas mój poprzedni post tzn. zle zrozumialas. Z resztą to nie tylko o to chodzi w tym poście jak ptzebiegal związek tylko o to jak wstać z kolan kiedy wszystko się wali. 34 Odpowiedź przez katarzynawuwu 2017-05-05 20:18:07 katarzynawuwu Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2017-05-05 Posty: 7 Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Powiedziałabym również, że warto wybrać się na terapie, nie pomoże Ci to zapomnieć, ale się wygadasz. Sama aktualnie uczęszczam, również po rozstaniu i choć nie widzę innych plusów poza totalnym wygadaniem się to warto. Choćby na początku. u mnie również była podobna sytuacja jeśli chodzi o zażyłość, trochę inne życie i powody rozstania, ale wiem jak to boli. Minęło dwa miesiące z małym haczykiem, a ja myślę jak myślałam i to chyba bardziej intensywnie. Słucham w kółko tej samej muzyki, rozmyślam jak było i jak mogłby być teraz. Nie pomaga, ale nic mnie od tego nie może odciągnąć. Niestety... Choć szukam w głowie non stop jak można było tak piękny początek.. dosłownie bajkowy i tu nie przesadzę w ogóle tak to nazywając zepsuć doszczętnie przez codzienne życie. Nie pojmuje i nigdy nie się ! 35 Odpowiedź przez Olinka 2017-05-05 22:01:17 Olinka Redaktor Naczelna Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2009-10-12 Posty: 45,392 Wiek: Ani dużo, ani mało, czyli w sam raz ;) Odp: Już nie wiem co zrobić. Nie daje rady. Twoje wątki łączymy po raz drugi i ostatni. Uprzedzam, że następnym razem dostaniesz oficjalne ostrzeżenie - za ignorowanie moderatorskich uwag i łamanie obowiązujących na forum jeszcze przypominam, że 4 punkt Regulaminu Forum wyraźnie mówi:W zakładanym wątku staraj się poruszać tylko i wyłącznie JEDNO, konkretnie interesujące Cię zagadnienie lub tylko jeden, konkretny problem. Ułatwi to odpowiedź i późniejsze jej wyszukanie dla innych. Wyjątkiem są wątki dotyczące problemów w związku. W tym przypadku obowiązuje zasada: 1 związek=1 wątek, gdyż łatwiej udzielić odpowiedzi mając więcej danych i szerszy pogląd na daną pozdrowieniami, Olinka "Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Co zrobić, jeśli nie możemy poznać osoby, z którą stworzylibyśmy trwały związek? Co zrobić, by wchodząc w nowe relacje, wciąż nie popełniać tych samych błędów? Oto zapis rozmowy na czacie z ekspertką serwisu - Joanną Godecką. ~marianna: Mam tak, że wszyscy mężczyźni ode mnie odchodzą, rzucając się w ramiona innej kobiety. Miałam trzech partnerów, a każdy zostawił mnie dla innej. Czy to przypadek? Jak nie brać tego do siebie? Nie wiem, czy kiedykolwiek zdecyduję się na związek od nowa? Joanna Godecka: Jeśli sytuacja się powtarza, to nie jest przypadek. Ale to nie znaczy, że masz to brać do siebie, czyli szukać w sobie winy. Wszystko raczej wskazuje na to, że powtarzasz schemat bycia porzucaną. Być może to odrzucenie przeżyłaś już dawno i nadal szukasz sposobu, by poradzić sobie z pojawiającymi się przy tej okazji emocjami. To trochę tak jakbyś wciąż powtarzała tę samą kwestię w sztuce. Zanim zdecydujesz się na nowy związek, spróbuj odkryć, skąd wziął się ten mechanizm w Twoim życiu. ~temida: Jeśli rodzice tworzą toksyczny związek, często dzieci powielają schemat, wchodząc w toksyczne związki. Jak się przed tym ustrzec? Joanna Godecka: Przede wszystkim trzeba spokojnie taką relację przeanalizować, aby zobaczyć, jak tworzyły się mechanizmy zachowań. Np. ojciec wracał do domu zawsze za późno, więc mama od razu zaczynała od awantury. Jeśli ktoś tak żyje przez wiele lat, może niemal uznać, że awantura to jedyny wariant dialogu, kiedy ktoś wraca do domu. Uświadamiając to sobie, zaczynamy widzieć, że reagujemy według jednego modelu, a może nawet sami prowokujemy, bo jest w nas napięcie związane z jakąś sytuacją. Już samo uświadomienie sobie, że działamy mechanicznie, może nam pomóc. Czasem warto skorzystać z fachowej pomocy, szczególnie jeśli toksyczna atmosfera mocno się na naszej psychice odcisnęła. Czy on mnie kocha? ~Izuska87i: Tu Iza. Jestem domatorką, która rzadko wychodzi z domu. Nie mam w zasadzie zainteresowań ani hobby (bo czy można mieć zainteresowania ogólne?!). Nie mam przyjaciół. W zasadzie, jeśli o czymś mam mówić z kimś, to raczej nie wiem o czym i po co? A jeśli już ktoś mnie o coś zapyta, to doszukuję się drugiego dna w zapytanej kwestii. Myślę o straconym czasie i myślę o tym, by kogoś poznać, ale nie wiem jak. Joanna Godecka: Powinnaś zacząć od tego, aby poznać siebie, swoje potrzeby i oczekiwania. Piszesz, że nie masz zainteresowań, ale z pewnością są rzeczy, które lubisz robić, w których jesteś dobra. Jeśli nie masz przyjaciół, pewnie nie nawiązujesz głębszych relacji. Zapewne jest tego przyczyna. Może wzorce z domu? Zajmij się na razie zbudowaniem swojego świata, który będziesz akceptować. No i otwórz się trochę bardziej na świat i ludzi. Doszukujesz się drugiego dna? Zakładasz, że zawsze musi być? Zastanów się, na czym opierasz to przekonanie. ~aczytowazne: Jak z bycia postrzeganym jako świetny materiał na przyjaciela zostać postrzeganym jako materiał na partnera? Dlaczego to, co pociąga kobiety do głębokiej przyjaźni, nie pociąga do stałego związku? Joanna Godecka: Przyjaźń i partnerstwo to dwie odrębne relacje. Przyjaciel to często osoba, której jesteśmy w stanie zwierzyć się bardziej niż partnerowi. Przyjaciela nie uwodzimy, no i nie łączy nas seks. Dlatego zupełnie inne cechy grają tu ważną rolę. Nie znam konkretów, ale pamiętaj, że przy wyborze partnera często kierują ludźmi nieświadome mechanizmy i nie zawsze dobre dla niego. Odzywają się pewne wzorce, które przesądzają o atrakcyjności. Przyjaciela wybieramy bardziej świadomie. Nie wiem, czy ta odpowiedź Cię zadowoliła, ale to, że jesteśmy przyjacielem a nie partnerem nie zawsze zależy od tego, kim chcielibyśmy być. ~małpiatka: Ja wiem, w czym leży mój problem. Jestem nieśmiały i nie wiem, jak z tym walczyć. Mam 19 lat. Czy mogę walczyć z nieśmiałością? Są jakieś ćwiczenia? Joanna Godecka: Nieśmiałość to zwykle objaw. Jej powodem jest niska samoocena. Bo przecież kiedy czujemy się warci zainteresowania ze strony innych ludzi - odważnie wstępujemy w relacje. Dlatego ćwiczenia dla Ciebie powinny dotyczyć podnoszenia samooceny. Pisałam o tym wielokrotnie w poradach na Sympatii, więc przeczytaj je proszę, bo nie chciałabym się powtarzać (zob. "Nieśmiały na randce"). Generalnie lekiem na nieśmiałość jest zdać sobie sprawę z naszych mocnych stron. Tego, co w nas fajne i wartościowe oraz atrakcyjne dla innych. Zachęcam Cię do tego. ~napady_wejrzeniowe: Czy spotkania przy alkoholu pomagają nawiązać nowe znajomości? Joanna Godecka: Nie sądzę. Chyba że alkohol u obu osób jest elementem stylu życia... Ale i w takiej sytuacji stosowanie go jako katalizatora - odradzam. Czasem kobiety piszą o tym, że partner przyszedł na spotkanie na rauszu. I to nie było mile widziane. ~agatekk: Lepiej czekać na księcia z bajki, czy lepiej samej przejąć inicjatywę? Joanna Godecka: Wiesz, między wchodzeniem na Mont Everest a niewychodzeniem z domu są jeszcze możliwości pośrednie. Z jednej strony – królewicz, z drugiej - Zosia Samosia... Może lepiej poczekać na kogoś, kto się nam spodoba, nie będąc księciem i będzie zainteresowany, zdejmując cały ciężar inicjowania znajomości z kobiety. ~Dziewczyna_do_pogawedek_xd: Czy według pani istnieje coś takiego jak "ideał mężczyzny"? Czy szukanie swojego ideału zaślepia nas i nie pozwala na znalezienie prawdziwej miłości? Joanna Godecka: Z mojej perspektywy ideały nie istnieją. I to jest wielkie szczęście, bo musiałoby być strasznie nudno z takim człowiekiem idealnym. Myślę jednak, że za takim ideałem można się "schować", to znaczy szukać go bardzo długo, a przez to unikać wszystkich innych możliwości, uczynienia siebie szczęśliwym. aras84> Gdzie najlepiej szukać dziewczyny? Joanna Godecka: To zależy od tego, jakiej osoby szukasz. Nie ma takich uniwersalnych miejsc, w których szuka się dziewczyn. Kieruj się pewną logiką. Jeśli stawiasz na intelekt, to może spotkasz ją w czytelni lub w teatrze. A jeśli szukasz "gwiazdy" - to raczej w dyskotece. 10 powodów, dlaczego warto szukać miłości w sieci ~Amade: Uwielbiam siebie, jestem egocentrykiem i niezbyt liczę się ze zdaniem innych ludzi. Cechy te drażnią kobiety, ale jednocześnie sporo przyciągają. Dlaczego? Joanna Godecka: Mam wrażenie, że już mnie kiedyś o to pytałeś :) I odpowiem Ci podobnie jak wtedy. Są osoby, które lubią być źle traktowane. A taki egocentryk jest do owego zadania świetny. Nie licząc się z innymi osobami, w jakimś sensie je poniżasz, traktując przedmiotowo. Te osoby mają niską samoocenę więc myślą, że takie traktowanie im się należy. I wszyscy doskonale się rozumiecie. ~temida: Zawsze, jak się z kimś spotykam i zaczynamy się do siebie zbliżać, zaczynam czuć, że to nie to, że związek nie wyjdzie, a do tego dopada mnie jakby taki lęk przed zaangażowaniem się i bliskością. Co może być tego przyczyną? Joanna Godecka: Właśnie ów lęk przed bliskością i zaangażowaniem. To on jest przyczyną. Pod jego wpływem powstaje to negatywne nastawienie. Ważne jest, co jest przyczyną tego lęku. Co sprawiło, że powstał? Odpowiedź na to pytanie może pomóc. ~klapek_japonek: Mam 28 lat i 5-letnią córkę, którą wychowuję sam. Jej mama zostawiła nas, gdy córa miała rok. Miałem jeden dłuższy związek, ale ona nie potrafiła znieść tego, że to dziecko jest dla mnie najważniejsze. Odeszła po kilku miesiącach. Boję się, że już zawsze będę sam. Jaka kobieta zechce faceta z dzieckiem? Co może ją do mnie przekonać, co może się spodobać? A może to ja stwarzam jakieś bariery? Joanna Godecka: Myślę, że to kwestia czasu, aż trafisz na właściwą osobę. Dobrze, abyś zastanowił się na spokojnie, ile energii jesteś w stanie zaangażować w relację a ile w dziecko. Nie chodzi mi o to, abyś ustanowił taki podział, tylko dobrze jest wiedzieć, jak to widzisz. Twoja sytuacja jest na tyle skomplikowana, że potrzebujesz mieć klarowne plany. Niedobrze bowiem, jeśli zaangażowanie w związek wywoła poczucie winy w stosunku do córki. Określ ważne dla Ciebie sfery życia emocjonalnego, tak, abyś wiedział, kogo i czego szukasz. ~kochanowski: Jak mawiał poeta, miłość jest najważniejszą sprawą w życiu człowieka. Jak nie traktować miłości poważnie? Nie umiem się odnaleźć pomiędzy biegunami zaangażowania a obojętności. Joanna Godecka: Jeśli nie traktujesz miłości poważnie, to chyba staje się ona po prostu miłostką... Myślę, że odnalezienie harmonii we własnym sercu i głowie to wstęp do harmonii w relacji. Oczywiście można próbować ją (tę miłość) zbagatelizować, ale nie o tym piszą poeci... :) ~paula666909879: Czemu mój przyjaciel chce zepsuć przyjaźń dla miłości? Nie chcę go skrzywdzić, bo jest dla mnie ważny, bo to mój przyjaciel. Jak mu to powiedzieć? Mam chłopaka, o którym on nie wie. Boję sie jego reakcji na to, że chcę, byśmy dalej byli tylko przyjaciółmi. Joanna Godecka: Przyjaciel pewnie woli być partnerem, a nie "tylko" przyjacielem. Ale skoro nie możesz mu tego zaoferować, to nie masz wyboru. Ja zawsze proponuję grac fair i w otwarte karty. ~temida: Czy jest sens wejścia w związek, w którym nie ma chemii tylko przyjaźń? Czy może to się przerodzić w głębsze uczucie, czy szkoda czasu? Joanna Godecka: Jeśli brak chemii, to trudno mówić o związku. Myślę, że wykalkulowane uczucia nie mają żadnych szans. No chyba, że u Ciebie uczucie pojawia się z opóźnieniem. Ale jeśli nie masz takich doświadczeń i jest to taki rozsądkowy układ, to chyba lepiej nie robić zamieszania we własnym i czyimś życiu. ~zacny_szynszyl: Mój wygląd fizyczny odpycha innych. Jak mam kogoś poznać, gdy liczy się pierwsze wrażenie? Joanna Godecka: Dlaczego tak sądzisz? A jeśli jesteś o tym przekonany, to czy nie możesz zrobić czegoś, aby poczuć się lepiej w swoim ciele? Bo przede wszystkim o Ciebie tu chodzi. Nie będę mówić, że to nie prawda, że pierwsze wrażenie się nie liczy. Jednak to nie znaczy, że wygląd człowieka ma być idealny. Jesteśmy różni. I tak powinno zostać :) ~Korii_Z39: Dlaczego większość mężczyzn, mimo że nie chce być samotna, poszukuje kochanki? Joanna Godecka: Wiesz Kori, jeśli dobrze Cię rozumiem, to uważasz, że szukają kochanki a nie stałego związku? Mogą to być Twoje doświadczenia, jeśli przyciągasz taki określony typ mężczyzn. Bo ja jestem daleka od generalizowania. Z pewnością są tacy, którzy szukają kochanki. Są i tacy, którzy chcą mieć kogoś bliskiego na stałe. ~Weronia: Od roku jestem sama. Wyleczyłam się z poprzedniego faceta, choć byłam z nim mocno związana. Jednak wciąż nie mogę stworzyć z żadnym kolejnym mężczyzną takiej relacji jak ta poprzednia. Nie wiem, być może szukam w nowym związku tego poprzedniego? Jeśli tak, to co mogę z tym zrobić? Joanna Godecka: Przede wszystkim zastanowić się czym jest "to coś". Bo być może jest to jakaś określona wartość, której potrzebujesz od relacji z mężczyzną. Co to takiego? Nie można tego stwierdzić w ciemno. Zastanów się nad tym, jaki magnes przyciągał Cię do twojego eks. A także nad tym, co konkretnie sprawia, że obecne związki nie do końca Cię satysfakcjonują. Bądź otwarta na te wnioski. Bo mogą Cię zaskoczyć. ~Mariola_40: Gdzie popełniamy błąd? Dlaczego dokonujemy nietrafnych wyborów? Joanna Godecka: Każdy ma swój własny powód, bo błędy wynikają z doświadczeń, które sprawiają, że patrzymy czasem na rzeczywistość odbijającą się w krzywym zwierciadle. Jedyne co można powiedzieć ogólnie, to że im bardziej uświadomimy sobie, co ma na nas wpływ, tym wpływ ten słabnie. Jeśli na przykład zauważysz, że zachowujesz się tak jak Twoja mama w relacji z ojcem - to zaczniesz odkrywać mechanizmy dotąd nieuświadomione. I będziesz miała na nie większy wpływ. Bo masz wybór czy postępujesz mechanicznie, czy zmieniasz schemat. Oczywiście to był tylko przykład, bo takie wdrukowane "błędy" mogą mieć bardzo różne źródła. ~Mariola_40: Miłość... kiedy mija, co robić? Walczyć o nią, czy odejść??? Joanna Godecka: Jeśli naprawdę mija, to chyba najlepiej jest pogodzić się z tym faktem. Częściej zdarza się, że miłość (jeśli coś się jeszcze tli) sama odżywa niż na skutek naszych usiłowań... Jeśli potrzebujecie profesjonalnej pomocy lub porady, zapraszam na moją stronę Do zobaczenia za tydzień! A jeśli szukacie swojej drugiej połówki - czekamy na was na :) Obie strony lustra - blog Joanny Godeckiej Źródło: {"type":"film","id":223601,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Prowokacja-2005-223601/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Prowokacja 2010-12-22 11:54:12 Słabo tutaj wyszło panu Seagalowi ;(.Mało dobrych scen ale jedna ta początkowa jak uciekał tym samochodem z banku i go gonili to było nawet efektowne ;).Muszę powiedzieć że dalej było słabiutko nie było już tak ciekawie te sceny w więzieniu to jakieś naciągane były na siłę ;(.No i jeszcze ta brzydula tutaj grała co kiedyś była w Modzie na sukces echhh ale ona ma ten ryj przestrzelony ;( .Bo wogóle to co to miało wogóle być? kolejny pokaz kaskaderskich poczynań Seagala na emeryturze ?Bo inaczej nie da się tego nazwać ;(.Nawet nie raczył stoczyć jednej dobrej walki w tym filmie jak ręce komuś wykręcił to już był cud ;).Ecchhh szkoda gadać Seagal nadal przyciąga nas tandetą ;(. Kinematograf Ciekawe skąd jesteś tak dobrze obeznany w takim gównie o nazwie moda na sukces bo ja tego nie wiedziałem , pewnie oglądasz takie ścierwa a piszesz o niezłym filmie akcji że jest słaby , kogo my tu mamy na filmweb jakiś fanów niekończącej się telenoweli bo ja już sam nie wiem chemik644 No chemik644 ja jestem przeciwnikiem mody na sukces a że jestem obeznany widzę że czytałeś mój wpis na temat tego gówna amerykańskiego no cóż nie jestem fanem mody i jak byś zobaczył moje wpisy na temat takich ścierw jak Plebania ,M jak miłość,Złotopolscy,Klan czy Na wspólnej to byś się przekonał że ja zwalczam takie gnioty i kaszanę jak te powyższe produkcje wcale nie oglądam tego tasiemca co go kręcą już 25 lat albo i więcej :( .Nie myśl że ja to oglądam z własnej woli bo nie jestem taki że lubię to oglądać nawet z nudów bym nie obejrzał kolejnego odcinka tego gówna :(.Nie krytykuj mnie bo ja naprawdę tak samo jak ty nie jestem fanem takich produkcji tanich bajeczek co nie widzą końca i nie mają zamiaru się nigdy skończyć :) A to że skrytykowałem film ten no cóż ja sam mam ten film na dvd i widzę że oglądaliście go bo wczoraj leciał chyba na tvp 1 ?No cóż dla mnie ten film nie był taki świetny i idealny a to że znam tam niektóre postacie z mody nie znaczy że zaraz będe jak jakaś babka stara obstawał za kolejnymi pokoleniami Forresterów :(.No cóż dla mnie to gówno napewno mój post nie był poparciem dla tego filmu tylko krytyką tego ścierwa :). Kinematograf Po co nasmarowałeś tak dużo tekstu aby przekonać kogoś że nie oglądasz Mody na Sukces? Można pomyśleć jakby cię internet bolał.. Kinematograf no to jest jeden z tych takich sobie filmow kreconych juz po jego swietnosci.. ale ujdzie w sumie bo sa gorsze w pozniejszej filmografii.. lepszych moze 2-3.. michostr86 Wy nie macie w ogóle pojęcia o Stevenie to jest najlepszy chyba Fighter kina akcji jakie światło dzienne mogło zobaczyć. Steven w tym Filmie zagrał fenomenalnie, ale oczywiście wy wielcy filmowcy byście zagrali 3 krotnie lepiej niż on sam. Jeżeli tak to spróbujcie zagrać w jakimś filmie podobnie jak Steven i zobaczymy co pokarzecie. Kane777_filmweb Przybijam się pod wypowiedzią Najłatwiej to krytykować

sam nie wiem co to było kilka fajnych dni